Chodzę z Bogiem po skrajnościach

Kto z nas nie chciałby wiedzieć jak ułożyć życie żeby ułożyć je dobrze? Kto z nas nie chciałby gotowego przepisu na podejmowanie dobrych decyzji? Kiedy o tym myślę przychodzą mi na myśl tytuły wszystkich tych poradników psychologicznych, które oferują wiele niewielkim kosztem. Jedyna ich wartość opiera się na wartości marketingowej. Ale życie od samego początku jest wyzwaniem, wierzę, że mamy wolną wolę, więc możemy to wyzwanie przyjąć, albo nie…

Pan Bóg nie lubi Linii prostych

To zdanie usłyszeliśmy od księdza proboszcza z zaprzyjaźnionej parafii podczas jednego ze spotkań przy okazji porządkowania spraw przedślubnych. Od tamtej pory przyczepiłam się do tego stwierdzenia. Linia prosta jest tworem człowieka, a nie Boga. W przyrodzie jej nie znajdziemy, więc głupotą byłoby oczekiwać od życia, że będzie toczyć się według perfekcyjnie ustalonego przez nas planu. Od jakiegoś czasu wychodzę z założenia, że Bóg wie wszystko lepiej niż ja, więc warto nieustannie zadawać mu pytania. Wcale nie było mi łatwo to przyjąć, nadal bywa, że nie jest mi łatwo – ale mam poczucie, że tak jest lepiej.

Dlaczego chrześcijaństwo jest super?

Między innymi dlatego, że wierzymy, że Bóg zwraca się do każdego indywidualnie. A to znaczy, że zwraca się do Ciebie w taki sposób, jaki jest dla Ciebie najwłaściwszy. To nie ilość “wyklepanych różańców” świadczy o jakości naszej relacji z Bogiem, ale jej indywidualny charakter. Nie ilość odprawionych rytuałów świadczy o naszym stosunku do Boga, ale to, z czego one wynikają i to, co tak naprawdę mamy w sercu.

Są tacy ludzie, którzy “wierzą dla innych”, zawsze przychodzą do kościoła na czas, czynią to, co wszyscy uznaliby za stosowne, siadają w pierwszych ławkach aby być zauważonymi. Odprawiają rozmaite rytuały aby się pokazać i chętnie osądzają innych ludzi, dając wyraźnie do zrozumienia “kto jest pierwszy w kolejce do nieba”. Wtedy pojawia mi się w głowie taki satyryczny obrazek… Wyobrażam sobie osądzaczy pukających do złotej bramy, zaskoczonych brakiem jakiegokolwiek odzewu. Również Biblia mówi o takich osobach, często pojawiają się pod postacią faryzeuszy. Zazwyczaj są to ludzie, którzy “wiedzą lepiej” od Pana Jezusa, czy od tych faktycznie natchnionych Duchem Świętym. Ważniejsze jest dla nich to, jak coś wygląda, niż to, jakim jest.  Ale chrześcijaństwo jest super, ponieważ dla każdego znajdzie się miejsce przy stole, nawet dla nich.

O byciu na skraju i rzucaniu się w przepaść

Każdy ma w życiu swoje przepaści. Niestety ludzie mają to do siebie, że lubią się porównywać w tym “komu jest gorzej”, zamiast na przykład skupić się na wspólnym poszukiwaniu rozwiązań. Niektórzy chętnie znajdują się w przepaści, bo jest to dla nich okazją do bycia w centrum uwagi. Jeszcze inni, chcą uchronić swoich bliskich przed przepaściami, które oni sami przechodzili i dlatego nakłaniają ich do życia nieswoim życiem. Ale żadna z tych opcji nie wydaje się być właściwą… Każdy ma do przejścia swoją własną indywidualną drogę i nie da się teleportować z jednego punktu do drugiego.

Czymkolwiek dla Ciebie jest przepaść, jeżeli jest dla Ciebie ważna, to znaczy, że jest ważna. Zawsze znajdą się na świecie ludzie w gorszej lub lepszej sytuacji niż Twoja, ale to nie jest powód by umniejszać swoje problemy. Nie jest to również powód do tego, aby je wyolbrzymiać. Stanie na skraju to dla Ciebie okazja do kierkegaardowskiego skoku wiary.

O co chodziło Kierkegaardowi?

W dużym uproszczeniu chodzi o to, że taki skok wymaga błędu niedostatecznego uzasadnienia, dlatego, że jest dokonywany przez wiarę właśnie. Błąd ten jest nazywany petitio principii. Jest to błąd logiczny przybierający dwie formy. W pierwszej, przyjmujemy za przesłankę to, co ma dopiero zostać wywnioskowane w dalszym rozumowaniu (ta forma bywa utożsamiana z błędnym kołem). Druga forma jest nieco luźniejsza, polega na przyjęciu pewnych przesłanek bez należytego uzasadnienia stopnia pewności, z jakim się je uznaje.

Moim zdaniem skok wiary to jest wyraz wielkiego zaufania, które powinno być podstawą w relacji z Bogiem. Co nie oznacza oczywiście twierdzenia “Będę się Boże rzucał głupio w każdą przepaść, Ty mnie łap za każdym razem i będziemy przeżywać wspólnie fantastyczne przygody”. Każdą mądrość da się sparafrazować tak aby stała się największą brednią. Natomiast głupota jest takim samym grzechem, jak wszystkie inne negatywne postawy – nie zachęcam do pobłażania sobie w tym względzie. Ważne jest to, żeby pamiętać, że wcale nie potrzebujemy wiedzieć kim był Kierkegaard ani co oznacza “petitio principii” żeby wykonać skok wiary, żeby po prostu zaufać. Chociaż wiedzieć nie zaszkodzi.

Ceną Zaufania JEST…

Wystawianie się na osąd ludzki. Nie wszyscy dookoła muszą rozumieć nasze decyzje, czy postępowanie. Nie wszyscy muszą je popierać, czy akceptować. Nie ma co też za bardzo tego od innych wymagać lub oczekiwać. Niezależnie od tego, czy są to sąsiedzi, przypadkowi ludzie, czy nasi bliscy. Wiara ze swojej natury nie jest łatwa. Między innymi dlatego, że odciągają nas od niej ludzkie sprawy. Takie jak: obawa przed brakiem akceptacji, brakiem zrozumienia, odrzuceniem ze strony bliskich nam osób. Ale dla Pana Boga nie ma takiego problemu, którego nie potrafiłby rozwiązać.

Czytaj pozostałe wpisy z serii

Perfekcyjna nie perfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.