“Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać”

Tak śpiewał Jerzy Stuhr w słynnej piosence na festiwalu w Opolu. A ja w stu procentach się z tym zgadzam i uważam, że jest to bardzo mądry cytat. Mateusz śmieje się ze mnie, że znam dosłowny sens tego wyrażenia. To też prawda, bo kiedyś jak byłam sama w domu to zatkał się zlew. Takie rzeczy lubią się dziać kiedy męża nie ma w domu, a jednak przyjęłam to “na klatę” i problem rozwiązałam (z czego dzisiaj jestem nadal dumna).

Usuń słowo “problem” ze swojego słownika

Zawsze jak pojawia się jakaś komplikacja w życiu przypominam sobie słowa mojej mamy z czasów kiedy byłam mała, a mama uczyła mnie matematyki. Nie jest tajemnicą, że żaden ze mnie umysł ścisły, więc matematyka wówczas była moim problemem. Mama powiedziała wtedy: “nie patrz na to, jak na problem. Spójrz jak na wyzwanie.”. Pomogło mi to w drut klasie podstawówki i pomaga mi nadal. Wówczas moje podejście do matematyki zmieniło się momentalnie, poczułam moc wyzwania i zaczęłam robić zadania w liczbie kilkudziesięciu na tydzień. Wszystko po to, żeby wyćwiczyć się w matmie.

Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale kiedy słyszę słowo “problem” to mam ochotę uciec jak najdalej. Samo to słowo powoduje u mnie różne blokady i powoduje, że wcale nie mam ochoty działać. Codzienne doświadczenie oraz studia filozoficzne, pozwoliły mi zauważyć, że to jakiego języka używamy wpływa na to jak myślimy. Są takie słowa, które naprawdę warto wyrzucić ze słownika i zastąpić je innymi, neutralnymi lub tymi, które mają wydźwięk pozytywny. W psychologii nazywane jest to efektem primingu (zjawisko torowania). W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że zjawisko torowania polega na odpowiednim nastrojeniu mózgu. Jeżeli chcielibyście bardziej zagłębić się w temat, polecam sięgnąć do literatury z zakresu psychologii poznawczej.

Zostaw problemy, podejmuj wyzwania

Problemy mają w sobie coś takiego, co powoduje, że ma się ochotę je zostawić. Natomiast wyzwania chce się podejmować. Wiedzą o tym szczególnie ci, którzy lubią różnego rodzaju gry. Co więcej, wyzwania nie muszą być wielkie aby być wyzwaniami. Nie muszą zaraz polegać na robieniu czegoś, czego żaden człowiek jeszcze nie zrobił.

Są takie dni, kiedy wyzwaniem jest czkawka Twojego dziecka albo zatkany zlew. Są tacy ludzie, którzy przy tak banalnych problemach są w stanie powiedzieć “ja wysiadam, to mnie przerasta”. Ale nie oszukujmy się, w życiu zdarzają się dużo większe problemy, niż zapchana rura.

Dzieciom często włącza się tryb narzekania. Bywa, że dostrzegają problem w tym, że na coś muszą czekać lub w odmówieniu sobie słodyczy. Lubię im wtedy mówić “zapewniam cię, że są większe problemy na świecie. Z czasem zobaczysz, że to z czym teraz się mierzysz, to jest nic…”. I to zazwyczaj działa, już kilka razy zdziwiłam się, że jest to takie proste.

Rura rurze nierówna, nie porównuj kurzu do gówna

Sama często powtarzam sobie, że nie warto wyolbrzymiać. Tak się składa, że mam wielką wyobraźnię i do każdej sytuacji potrafię dorobić historię. I choćby nie wiem jak bardzo wyssana z palca byłaby ta historia, potrafię przekonać samą siebie, że jest to bardzo realny scenariusz. Właśnie dlatego wiem, że warto patrzeć na sprawy tak, jak one wyglądają i sama siebie często upominam.

Z tego wpisu warto zapamiętać

  • “Wyzwania”, nie “problemy”
  • “Tak, jak jest”, a nie “Tak, jak być może”.
Perfekcyjna nieperfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.