5 prostych sposobów na popsucie dnia sobie i innym

Bycie psują to także sztuka. Jedni są w tym zakresie bardziej uzdolnieni, niż drudzy. Jednak niewątpliwie każdy ma w sobie coś takiego, co nieokiełznane w porę może doprowadzić do wielu przykrych sytuacji. Jeżeli chcesz poznać sposób na popsucie dnia sobie i innym, zachęcam do dalszej lektury…

1. Narzekaj na wszystko, na co tylko możesz

Skoro dzisiaj dzień jutrzejszy właściwie nie istnieje, to prawdę mówiąc nie masz zbyt wielu powodów do zmartwień. Ale kto by o tym myślał, kiedy jest o czym gadać. Rachunki same się nie zapłacą, kraj sam z siebie nie będzie lepszy, chłopak pewnie Cię zdradza nawet jeśli nie masz żadnych powodów żeby tak myśleć, dzisiejsza zupa będzie za słona, a jutro podobno ma padać.

Czasami mam wrażenie, że zamartwianie się i ponuractwo to nasza cecha narodowa. Nie wszędzie można usłyszeć dobre słowo, ale wszędzie można usłyszeć narzekanie, ujadanie na siebie na wzajem, informacje o tym, kto na co jest chory… Serio? Naprawdę nie ma innych tematów do rozmowy? Niektórzy ludzie z narzekania robią sobie sposób na życie, też jest to jakaś forma komunikacji, ale w większości przypadków to po prostu zwykły egoizm. Narzekanie jest dla wielu okazją, by chociaż przez chwilę znaleźć się w centrum uwagi.

Jeżeli chcesz tracić życie na zrzędzenie, nie ma sprawy. Twoje życie, zrób z nim co chcesz, ale daj żyć innym. Narzekanie to choroba duszy, w skrajnych przypadkach nazwałabym ją nawet duchową martwicą. Rozprzestrzenia się tak samo, jak wszystkie inne choroby, a czasami wystarczyłoby po prostu powstrzymać się od komentarza.

2. Użalaj się nad SOBĄ i nie zapomnij Ogłosić tego całemu swiatu

Kolejna świetna forma tracenia czasu na głupoty. Tak zwana opcja dla leserów, zwolenników poglądu “ja tutaj cierpię, ale to świat ma się zmienić dla mnie i do mnie dostosować”. Z takim nastawieniem daleko nie zajdziesz, no chyba, że w jakieś toksyczne środowisko lub relacje. Nikt nie lubi przebywać z osobami, które na wszystko kręcą nosem i w każdej możliwej sytuacji robią z siebie ofiarę. Znałam takie osoby, które na współczuciu potrafiły oprzeć wszystkie swoje relacje ze światem zewnętrznym. O wartości takich relacji ciężko jest mówić, bo trzeba by było najpierw  jakąś wartość w nich znaleźć.

Niektórzy ludzie potrafią zrobić temat z każdej swojej bolączki. Z tego powodu czasami lepiej powstrzymać się od pytania “co słychać?”, bo istnieje ryzyko, że jeśli je zadasz, to zostaniesz obrzucony jakąś osobistą tragedią siostry swojej koleżanki. Nie ważne, że  rozmawiałyście w zeszłym roku raz, przez chwilę w trakcie przerwy między zajęciami. Pytanie “co słychać?” naprawdę czasami otwiera puszkę Pandory, więc lepiej zastanów się komu je zadajesz.

3. OSACZaJ

Super pomysł. Jeżeli chcesz zwrócić na siebie czyjąś uwagę, to na pewno podziała. W skrajnych przypadkach możesz zwrócić na siebie uwagę policji. Tak się składa, że stalking jest karalny.  Nie ważne, czy sterczysz jak ten kołek  pod czyimś balkonem, czy piszesz 200 obraźliwych smsów dziennie. Nieważne czy powoduje tobą chora miłość, czy agresja. Stalking, to stalking. A zaczyna się niewinnie, od niewyleczonych problemów emocjonalnych.

Istnieją rzecz jasna mniej skrajne przykłady osaczania. Takie jak choćby nieustanne narzucanie swojego zdania, ocenianie drugiej osoby i dawanie jej “złotych rad”, o które wcale nie prosiła. Albo sytuacje, w których ty z jakichś względów zrywasz z kimś kontakt, a ta osoba choć wie doskonale, że takiego kontaktu sobie nie życzysz – próbuje go podtrzymać, np. pisząc do Ciebie przez Internet i podając się za kogoś innego, w przekonaniu, że nie domyślisz się, że to ona. Sposobem na to może być tylko ignorancja, bo jeżeli ktoś ma tyle wolnego czasu, z którym nie ma co zrobić każde wejście w dyskusję tylko go nakręci do dalszej aktywności.

4. Przeciągaj temat, który już dawno się skończył

Przepraszaj milion razy, przeżywaj i zarażaj tym przeżywaniem osobę, której dotyczyła owa przykra sytuacja. Kłótnie naprawdę potrafią się rozciągnąć na kilka godzin, a czasami nawet na kilka dni. Dzieje się tak jeżeli nie dasz sobie i komuś czasu na przeżycie i zamknięcie sprawy. Ciągłe przepraszanie niewiele zmieni, bo jest krążeniem wokół tego samego tematu, czyli tak naprawdę jego przeciąganiem. A już najgorsze jest takie przepraszanie, które tylko na przepraszaniu się kończy.

Innym sposobem na przeciąganie tematu jest nieustanne wyjaśnianie tego, co już zostało wyjaśnione. Robisz to dlatego, że ciągle masz wrażenie, że coś nie zostało jeszcze powiedziane wystarczająco dosadnie i trzeba “wyłożyć kawę na ławę”, podczas gdy druga osoba już parę godzin temu zrozumiała do czego zmierzasz. Tym sposobem stajesz się podwójnie irytująca bo z rozmowy o problemie robi się rozmowa o rozmowie o problemie. Jeżeli się przed tym nie powstrzymasz, z pewnością skomplikujesz sytuację jeszcze bardziej.

5. Bądź pępkiem świata

Tylko Twoje emocje przecież się liczą, cała reszta świata jest nieważna. Najważniejsze jest to, że Ty przeżywasz, że Ty masz problem, że Tobie ktoś zrobił przykrość – a to, że z jakichś powodów sam to sprowokowałeś już zupełnie umyka Twojej uwadze. Pępki świata każdą sytuację potrafią obrócić tak, aby stanąć w centrum uwagi. Jednak naiwnym jest zakładanie, że inni ludzie tego nie widzą, bądź nie zdają sobie z tego sprawy. Takie osoby zazwyczaj pakują się w chore relacje, w chore sytuacje i nie rozumieją, że same są tego powodem. Bowiem, ciężko mówić o relacjach kiedy brakuje postawy otwartej na dialog, a pępki świata swoje bycie w centrum świata zazwyczaj traktują bezdyskusyjnie.

Założenie…

Oczywiście wcale nie tak łatwo popsuć dzień osobie, która jest samoświadoma i świadoma wszystkich opisanych powyżej mechanizmów. Tak naprawdę to Ty jesteś tą osobą, która zezwala lub nie, aby rozmaite sytuacje wpływały na Twój nastrój. Nie jest to proste do zrobienia, jeżeli dotąd pozwalałeś na to aby wszystkie dane z otoczenia kumulowały się w Tobie, ale z pewnością taką postawę da się wypracować. Na początek polecam książkę Umysł ponad nastrojem. Nawet jeżeli nie rozwiąże problemu od razu, na pewno pomoże sobie z nim poradzić.

Perfekcyjna nie perfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.