Minimalizm na co dzień

Tak wiele napisano już o minimalizmie, że pisanie kolejnego tekstu o nim zdaje się być mnożeniem bytów ponad ockhamowską miarę. Dla mnie minimalizm to pewien sposób na życie, nad którym pracuję od wielu lat. Jest częścią mnie i właśnie dlatego postanowiłam napisać dla Was serię artykułów na ten temat.

Było i nie wróci

Kiedyś wydawało mi się, że im bardziej wypełniony mam dzień, tym większą będę miała satysfakcję kładąc się spać. Jak łatwo się domyślić, to było błędne przekonanie. Nie liczy się ilość tylko jakość. Przerabiałam również multitasking. Być może jest to dobre dla niektórych ludzi, ale ja byłam z dnia na dzień coraz bardziej wyczerpana i mój organizm też. Zdarzały się takie okresy kiedy zadań było tak wiele, że brakowało mi czasu na codzienną radość i refleksję pod tytułem “nie chcę aby moje życie wyglądało, tak, jak wygląda”.

Mniej Rzeczy

Zaczęłam od porządkowania swojej przestrzeni osobistej. Stosunkowo łatwo przychodziło mi gromadzenie rzeczy pod hasłem “to się może jeszcze przydać” albo “kiedyś pewnie jeszcze założę tę bluzkę”. Potrafiłam mieć również kilkadziesiąt zeszytów, z których każdy przeznaczony był do czegoś innego (w moim przypadku miłość do pisania wyraża się także w słabości do artykułów papierniczych). W tamtym czasie duże wrażenie zrobiła na mnie książka Sztuka prostoty, niewątpliwie przyczyniła się ona do zmiany mojego myślenia. Choć jeszcze większy wpływ wywarła na mnie Wielka Księga Tao, którą niejednokrotnie czytałam z dużym poruszeniem. Dzisiaj patrzę na to tak, że im więcej rzeczy, tym człowiek jest bardziej ograniczony i rozproszony. Każdy nadmiar powoduje bałagan w głowie, więc po co dobrowolnie stwarzać sobie chaos?

Nie wyrzucaj

To, o czym piszę teraz wydaje się sprzeczne z powyższym, otóż nie… Minimalizm nie ma być zachętą do marnotrawstwa i bezrefleksyjnego wyrzucania rzeczy. W moim przypadku wyglądało to tak, że część rzeczy sprzedałam, a część oddałam potrzebującym. Choć rozciągnęło się to w czasie, nadal uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie. Nie chodzi przecież o to, żeby nagle “zgłupieć” dla jakiegoś minimalistycznego trendu, ale o to aby zmienić sposób myślenia i posiadać to, co faktycznie potrzebne.

Zagracenie

Moim zdaniem ma same minusy. Chociaż niektórzy ludzie czują się bezpieczniej posiadając wiele. Tymczasem tak naprawdę mnożą sobie rzeczy, o których potem trzeba myśleć, którymi trzeba się zajmować. Widać to przy tak banalnej czynności, jaką jest sprzątanie. Jest to nasz obowiązek, coś co robić trzeba. Im więcej rzeczy, tym więcej czasu to zajmuje – czasu, który można by było poświęcić na coś twórczego. Wiem, że istnieją na świecie miłośnicy sprzątania, ale ja do nich nie należę. Nigdy nie należałam i nigdy nie będę. Ale jakoś trzeba żyć, a nikt nie lubi życia w bałaganie. Dlatego tym bardziej nie rozumiem posiadania rzeczy ponad potrzebę.

Zawartość damskiej torby

Zawsze budzi wiele kontrowersji. Zwłaszcza wtedy, kiedy stoimy pod klatką przez kilka minut w poszukiwaniu kluczy. Jednak i nad tym da się zapanować. Choć mam taką samą trudność w znalezieniu kluczy jak zwykle, nie noszę rzeczy, których nie potrzebuję. Pewnie niektóre kobiety złapią się za głowę, jak przeczytają ile posiadam kosmetyków do makijażu. Dokładnie 1 tusz do rzęs, 1 kredkę do oczu i 1 lakier do paznokci – wszystko w ulubionych kolorach i naprawdę w zupełności mi to wystarcza. Kiedyś miałam ich znacznie więcej, a i tak używałam tylko tych ulubionych. Teraz przynajmniej nie mam poczucia, że coś się marnuje.

W wyborze ubioru stawiam przede wszystkim na wygodę i elegancję. Jeżeli gdzieś wyjeżdżam, dopasowuję się do panujących warunków. Niezależnie od tego, na jak długo jadę zabieram ze sobą jeden plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami. Raz zdarzyło mi się wywołać zdziwienie, kiedy pojechałam do innego miasta zaopatrzona jedynie w torebkę średniej wielkości. Tymczasem… Zawsze bawił mnie widok kobiety jadącej samotnie pociągiem, zapakowanej w taki sposób, że sama nie jest w stanie poradzić sobie z walizką. Widok kolanek uginających się pod ciężarem własnym i taszczonej walizki zawsze doprowadzał mnie do śmiechu. Niektórym może się to wydawać urocze, ale jak dla mnie to po prostu jeden z objawów braku zaradności.

Przytłoczenie

W czasach kiedy nadmiar przytłacza nas z każdej strony naprawdę ciężko jest żyć minimalistycznie. Producenci rozmaitych produktów starają się nas przekonać do tego, że to właśnie ich rzeczy są nam do życia koniecznie potrzebne. Oferują różne rozwiązania rzekomo ułatwiające egzystencję. Ale powiedzmy sobie szczerze… Większość tych rzeczy jest zupełnie zbędna. Dlatego jeżeli naprawdę chcesz przestawić się na minimalizm, zastanów się dwa razy nad kolejnymi zakupami – no chyba, że wolisz comiesięczne odgracanie otoczenia i nerwy pod tytułem “mam mnóstwo rzeczy, z którymi nie wiem co zrobić”. Szkoda życia na to, aby się tak unieszczęśliwiać.

W każdej sferze…

Minimalizm wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Dlatego nie jest to mój ostatni artykuł na ten temat. Podnosi jakość życia na wielu obszarach. Uporządkowanie przestrzeni osobistej to tylko jeden z wielu jego aspektów. Pełni jeszcze ważniejszą rolę, gdy chodzi o zdrowie, relacje międzyludzkie, czy swobodę twórczą. Dlatego zachęcam do śledzenia tematów minimalistycznych i zapraszam do lektury tekstów, które do tej pory ukazały się na stronie:

 

 

Perfekcyjna nieperfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.