Gdzie się podziała inspiracja?

Są takie dni kiedy inspiracja sama nie przychodzi i trzeba się o nią naprawdę postarać. Szaro-bura pogoda za oknem wcale nie wpływa mobilizująco, nie zachęca ani do spacerów, ani do aktywności. Jak łatwo się domyślić, ten post piszę trochę dla Was a trochę dla samej siebie, bo nie jestem miłośniczką zimowej pogody. Myślę, że zdecydowanie łatwiej byłoby być niedźwiedziem, który zapada w sen zimowy i budzi się wtedy, kiedy do życia budzi się wszystko inne. Chociaż zapewne trudniej byłoby wtedy utrzymać aparat w rękach.

1. Znajdź mądre zdanie, do którego przyczepisz się na cały dzień

Za czasów studenckich mój dzień zaczynał się przeczytaniem czegoś inspirującego przed śniadaniem. Zwłaszcza zimą, ponieważ w tym okresie było mi bardzo trudno skupić się na nauce i potrzebowałam czegoś, co by mnie do tego dodatkowo zachęcało. Specjalnie nastawiałam budzik o pół godziny wcześniej niż zwykle, po to tylko żeby zdążyć wyszukać jakieś mądre zdanie, którego mogłabym się uczepić na resztę dnia. Wtedy działalność recenzencka bardzo mi w tym pomagała, ponieważ do mojego domu co chwilę przysyłano paczki z nowymi książkami. Zazwyczaj sięgałam do takich autorów jak: Laozi, Marek Aureliusz, św. Augustyn, Jonathan Carroll i Regina Brett.

2. Obejrzyj coś NAPRAWDĘ wartościowego

Wydaje mi się, że zbyt rzadko zwracamy uwagę na jakość tego, co oglądamy i jakimi treściami karmimy swoje myśli. Żyjemy w czasach, w których wszyscy szaleją na punkcie zdrowego żywienia, a już niekoniecznie na punkcie zdrowego życia. Jedzenie nie jest przecież jedyną sferą naszej egzystencji.

Ja i mój Mąż jesteśmy z tych osób, które nie chcą oglądać telewizji tylko dlatego, że mają „wykupiony pakiet”. W naszym domu coś takiego jak telewizja nie istnieje. Sami wybieramy filmy i programy, które nas interesują. Chociaż posiadamy telewizor nie pełni on roli tła (co można zaobserwować w innych domach), a służy jedynie do tego by oglądać w dobrej jakości treści, które sami wybraliśmy.

Już prawie od roku nie oglądam wiadomości. I powiem Wam, że znam takich akademików, którzy za przyznanie się do tego byliby gotowi odebrać mi tytuł magistra. Jest tak, ponieważ dla wielu nieoglądanie wiadomości oznacza brak postawy ciekawości wobec świata. Nic bardziej mylnego. Jeżeli miałabym się codziennie karmić tymi samymi potyczkami polityków (dzieje się właściwie ciągle to samo, zmieniają się tylko nazwiska),  słuchać kto zginął na drodze albo zachorował na kolejną nieuleczalną chorobę – to sama bym dostała depresji od ciągłego przypływu takich informacji. Nie widzę powodu, dla którego miałabym sobie to robić. O tym, co dzieje się na świecie i tak się dowiaduję, bo umiem czytać. Inspiracja umiera przed telewizorem.

Zachęcam Was do tego abyście świadomie wybierali to, co chcecie obejrzeć. Siedzenie w fotelu przed telewizorem i przełączanie kanałów „jak leci” naprawdę nie będzie dobrym sposobem na pokonanie zimowej chandry i zamiast Wam pomóc, tylko pogłębi ten stan. Lepiej poszukać jakiegoś wartościowego filmu albo interesujących kanałów na YouTube – ale nie takich, które ogłupią Was jeszcze bardziej, tylko takich, które wniosą do Waszego życia coś sensownego.

3. Jesteś tym, co jesz

Łatwo o tym mówić, trudniej wprowadzić w życie. Mówię to na własnym przykładzie. Zaniedbania dotyczące jedzenia najczęściej wynikają z przekonania “nie mam czasu”. Rzeczywiście, być może na początku jest trudno, ale gdy minie “okres kryzysowy” organizacja codziennych zajęć przychodzi sama. Aby nasz mózg funkcjonował prawidłowo potrzebujemy różnych witamin, a co za tym idzie, zróżnicowanych posiłków. Czasami inspiracja leży na talerzu – wiedzą o tym zwłaszcza fotografowie, którzy żyją z fotografowania jedzenia 😉

4. Weź się wyśpij

Brzmi jak kpina? Ale mówię serio, weź człowieku w końcu się wyśpij. Jak ma Ci być dobrze, jeżeli sam siebie zaniedbujesz, podczas gdy powinieneś być swoim najlepszym przyjacielem? Spanie to nie jest luksus, na który tylko nieliczni mogą sobie pozwolić – to jedna z naszych podstawowych potrzeb. Przypominam sobie mój pierwszy rok studiów i pierwszą sesję. Tak, jak wszyscy pierwszoroczni próbowałam się odnaleźć w nowej sytuacji. To był najbardziej nieprzespany rok, jaki pamiętam. Bardzo często korzystałam wtedy z McDonald’s, które jest tuż obok Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Chociaż naprawdę uwielbiam ich frytki, zdecydowanie nie jest to wystarczający składnik codziennej diety.

Mojej diecie brakowało zróżnicowania, ciągle byłam przemęczona i pełna napięć – jak łatwo się domyślić, nie wyszło mi to na zdrowie. W tamtym roku wypiłam również bardzo dużo kawy. A wszystko tylko po to, żeby w kolejnych latach zdać sobie sprawę, że zarwane noce wcale nie były potrzebne. Inspiracja umierała, a ja razem z nią – bo ciężko mi się żyje w codzienności, która nie zawiera elementów twórczych.

Na swoim przykładzie wiem, że tak samo świetne wyniki jestem w stanie osiągnąć jedząc zdrowo, wysypiając się i nie odmawiając sobie tego, co sprawia mi przyjemność (fotografia, spotkania z przyjaciółmi). Przekonanie, że nauka musi być ciężka żeby była skuteczna, to mit, którego często jesteśmy uczeni w szkołach. Mit, który jak wszystkie inne, warto przełamywać. Jeżeli jesteś studentką/studentem i czytasz tego bloga, naprawdę weź sobie do serca to, że zachowanie zdrowej równowagi opłaci Ci się bardziej, niż wszystko inne.

5. Bądź dla siebie dobry

Jak to kiedyś powiedział ojciec Szustak w jednym ze swoich filmów “Największych krytyków nas samych mamy w sobie”.  Myślę, że niezależnie od tego, jak bardzo dotyka nas to, co myślą o nas inni – prawdziwym problemem najczęściej jest to, co myślimy o sobie samych. Łatwo przychodzi nam domaganie się wyrozumiałości od innych, ale kiedy mamy ją sobie okazać sobie samym lub innym, często okazuje się to bardzo trudne.

W zimowych chandrach ważne jest to, żeby wiedzieć, co sam sobie mogę zaoferować, aby polepszyć swój stan. Przykrycie problemu kocem i udawanie, że świat nie istnieje, nie jest żadnym rozwiązaniem. Pomaga tylko na chwilę. A przecież kiedy jesteśmy chorzy i coś fizycznie nam dolega, chcemy się przede wszystkim wyleczyć, a nie na chwilę pozbyć się objawów. Trzeba popracować nad swoimi nawykami, zrobić sobie rachunek sumienia z tego, co robimy i czego nie robimy, zamiast czekać aż przyjdzie ktoś, kto da nam gotową receptę na życie.

Inspiracja zależy zatem również od tego, czy Ty sam pozwalasz sobie się inspirować, czy sam potrafisz uczynić swoje życie ciekawym. Inspiracja to coś takiego, co wymaga ciężkiej pracy, mobilizacji i dyscypliny. Czasami coś inspiruje nas przypadkiem, ale ile takich przypadków zdarza się w ciągu naszego życia? Z inspiracją jest trochę tak, jak ze zdobywaniem kobiety przez mężczyznę. Łatwa zdobycz może być przyjemna przez chwilę, ale nie okaże się warta poświęcania jej reszty życia.

Jeżeli poszukujecie akurat inspiracji zdjęciowych, zachęcam Was do przeczytania artykułu na temat wyzwań fotograficznych oraz wpisu o obowiązkowych lekturach fotograficznych. Być może znajdziecie tam coś, co okaże się dla Was godne zainteresowania. A jakie Wy macie sposoby na pokonywanie chandry? Jestem bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi, zachęcam do pisania w komentarzach 😉

Perfekcyjna nie perfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.