I znów zrobili oczy. Z cyklu: Jak Ty to robisz?

Często ludzie dziwią się, że mamy z mężem czas na takie rzeczy jak: spotkania ze znajomymi, granie w planszówki, czytanie książek, czy pisanie wpisów na bloga. Niedawno przyjaciółka zapytała nas nawet, czy mamy porządek tylko jak przychodzą goście.

A skąd to pytanie?

Spojrzeliśmy po sobie zastanawiając się, gdzie tkwi haczyk. Okazało się, że nigdzie. Nasza przyjaciółka po prostu wyszła z założenia, że normalnie nie mamy czasu na takie rzeczy. Ale tak nie jest, o porządek staramy się dbać na bieżąco. W zabałaganionym domu łatwiej o utratę kontroli i depresyjny nastrój. A przy małym dziecku wystarczy odpuścić sobie tylko trochę, żeby cały dom wywrócić do góry nogami.

Uzupełniamy się w dbaniu o dom

Nie, nie jest tak, że dbanie o dom jest tylko i wyłącznie na mojej głowie, i będę się teraz chwalić jak świetnie mi to wychodzi. Uzupełniamy się w tej kwestii z mężem. Mamy jakiś względny podział obowiązków, ale czasami zdarza się, że się nimi wymieniamy.

Ale tak… W naszym domu zawsze jest porządek. Nie tylko wtedy, kiedy mamy gości. Kiedyś byłam straszną bałaganiarą, a moi rodzice obawiali się, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Z czasem jednak wyrosłam z bałaganiarstwa i teraz nie tylko nie chcę, ale wręcz nie potrafię dobrze funkcjonować w bałaganie. Także, jeśli czytają te słowa rodzice bałaganiarzy – nie bójcie się, jest nadzieja! 😉

Q&A, czyli jakim cudem mamy na to czas?

  1. Jak to robicie, że gracie w gry planszowe, spotykacie się ze znajomymi, czytacie książki, oglądacie filmy i macie porządek w domu?

Robimy to. I właściwie na tym mogłabym zakończyć odpowiedź na to pytanie. Nie zastanawiamy się nad tym kiedy coś będziemy robić, po prostu chwytamy nadarzającą się okazję i działamy.

Czytanie książek

Mój sposób na czytanie jest taki, że czytam wszędzie. Czasami robię to po nocach w trakcie karmienia piersią, czasami w samochodzie, a czasami w drodze do sklepu. Mam kilka urządzeń, na każdym kilka książek.

Bardzo lubię czytanie tradycyjne i wciąż mam najwięcej serca do papierowych książek, ale częściej czytam z czytnika e-booków lub z telefonu. Mam go zawsze pod ręką i dzięki temu niezależnie od miejsca, zawsze mam dostęp do książek. I tym samym, mam z głowy dodatkowy bagaż. Łatwiej zmieścić w torebce telefon, niż kilkuset stronicową książkę.

Czytam kilka lektur na raz. Wiem, że dla niektórych osób jest to nie do pojęcia, ale u mnie to się sprawdza. Nie zawsze mam ochotę na ciężkie lektury i czasami potrzebuję czegoś luźnego. Rzadko czytam powieści i fikcję literacką. Zdarza się, ale rzadko. Kiedy już się to zdarza muszę mieć pewność, że czas poświęcony na lekturę nie okaże się straconym.

Lubię się uczyć i dowiadywać różnych rzeczy, dlatego wybieram książki mające jakiś związek z dziedziną, która w danej chwili mnie interesuje. Wtedy czas spędzany na lekturze jest podwójnie wartościowy. Po pierwsze czytam, po drugie dowiaduję się czegoś nowego…

Czego nie robimy?

Myślę, że to pytanie jest nawet ważniejsze, bo wskazuje na pewną postawę. Przede wszystkim nie siedzimy bezmyślnie przed telewizorem, nie narzekamy i nie wyolbrzymiamy swojej sytuacji (choć przez pierwszych parę dni głównie to robiliśmy).

Ktoś kiedyś powiedział, że pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. Myślę, że tak właśnie jest. Im radośniejszy mózg, tym bardziej żyć się chce i żadne wyzwanie mu nie straszne. Jasne, jestem niewyspana, często bolą mnie plecy, ale czy poczuję się lepiej jeśli będę na to narzekać? Jest to sytuacja, która potrwa jeszcze przez jakiś czas, więc czy nie lepiej zaprzyjaźnić się z tym bólem i niewyspaniem, traktować je jako element codzienności?

Poza tym… Nie lenimy się. Znałam bardzo wielu ludzi, którzy przepuszczali swój czas przez palce. Nadal znam takie osoby. I mogę Wam powiedzieć, że ludzie z taką postawą tylko się starzeją. Co ciekawe, mówię o osobach dwudziestoparoletnich i trzydziestoparoletnich. Taki obrazek jest na swój sposób tragiczny, bo są to młodzi ludzie, którym nic nie stoi na przeszkodzie by działać, poza własnym lenistwem. Mój dziadek, który ma ponad 70 lat jest bardziej aktywny, niż oni. Rzeźbi, maluje, uczy innych jak to robić, pisze książki i bardzo często spotyka się ze swoimi znajomymi. Dziadek po prostu żyje i się tym życiem cieszy – i to jest moim zdaniem zdrowa postawa.

Im więcej robię, tym lepiej się czuję

Posty na bloga bardzo często powstają w nocy. Są publikowane w dzień, ale zdarzało mi się je pisać o trzeciej nad ranem. Podczas karmienia piersią albo od tak, po prostu, bo się przebudziłam. Jestem taką osobą, która siły do życia czerpie z aktywności, stagnacja zabija cały mój zapał i odbiera energię. Każdy drobny sukces jest motorem do dalszego działania. Czasami jest nim napisany tekst, zaliczony kurs, nowonabyta umiejętność, a innym razem pokonanie czkawki u mojego dziecka i odetkanie zlewu w kuchni ;))

Perfekcyjna nieperfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.