Ciąża: czyli o tym, jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Zauważyłam, że zarówno w mediach, jak i w mowie potocznej powiedzenia: “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” używa się głównie w sensie pejoratywnym. Tymczasem, z socjologicznego punktu widzenia można spojrzeć na to, jako na pewien fakt, który sam w sobie ma wartość neutralną.

Milion mitów

Jeżeli jesteś w ciąży i jest to Twój pierwszy raz, prawdopodobnie natkniesz się na wiele głupot dotyczących tego tematu. Od rad powtarzanych przez jakąś Krysię z warzywniaka, albo życzliwego członka rodziny, po cuda jakie można znaleźć w Internecie. Rzecz w tym aby być czujnym, bo Twoja ciąża to Twoja ciąża, co przeżywasz i jak – to wiesz tylko Ty. Jedyna osoba, której warto posłuchać gdy hormony biorą górę to mąż. Pod warunkiem, że Twój mąż jest mądry. Ja na szczęście mogę tak mówić, bo mój taki jest.

Mąż jest z Tobą na co dzień. I możesz mi wierzyć lub nie, ale on potrafi zauważyć kiedy żonie zaczyna odwalać, kiedy gubi się sama w sobie a kiedy potrzebuje wyciszenia. Dlatego nie ma co się obrażać, gdy usłyszysz, że schizujesz. Lepiej zastanów się, bo może coś w tym jest. Hormony są trudne, ale bez przesady, nie ma co się nimi w kółko usprawiedliwiać. Po to mamy mózg, aby z niego korzystać.

Ciocia dobra rada

Kiedy otoczenie dowie się o Twojej ciąży, nagle okaże się, że wokół Ciebie jest mnóstwo ludzi, którzy chętnie obdarzą Cię złotą radą na wszystko. Oprócz zaprawionych rodziców, zapewne usłyszysz też milion porad od tych, którzy macierzyństwo znają tylko z książek lub z doświadczeń innych ludzi. Słuchaj, ale wszystko przetwarzaj a głupoty odrzucaj. To Ty będziesz matką dla swojego dziecka, a nie tabun doradców. Ale pamiętaj, że zawsze znajdą się tacy, którzy będą Ci mówić jak masz żyć, nawet jeśli nie zapytasz ich o zdanie.

To samo tyczy się ojców. Jasne, ojcostwo jest czymś zupełnie innym, niż macierzyństwo. Ale to nie znaczy, że jest czymś gorszym, mniej przeżywanym, albo mniej ważnym. Jest po prostu inne. Kiedyś usłyszałam od znajomej następujący tekst wypowiedziany z pogardą o mężu: “on nigdy nie będzie wiedział co to jest za więź, to JA nosiłam to dziecko pod sercem, to JA je urodziłam, to JA wiem, co jest mu potrzebne”. I wiecie co? Żal mi się zrobiło tego faceta.

NIKt nie wie lepiej od ciebie, jak być rodzicem twojego dziecka

Domyślam się, że przez to jak obecnie świat wygląda, wielu ojcom brakuje odwagi i wiary we własne siły. Niemniej… zawsze wydawało mi się, że miłość ojcowska jest trudniejszym wyzwaniem, niż miłość macierzyńska. Mężczyźni lubią doświadczać konkretów, ciąża żony nim nie jest – ponieważ mężczyzna nie doświadcza jej w sposób tak bezpośredni jak kobieta. Rolą żony jest przejście tego stanu wspólnie z mężem, a nie stawianie siebie w centrum uwagi i dyskredytowanie tej drugiej strony, która jest równie ważna.

Stąd na koniec tego akapitu drobny apel do ojców. Panowie, wokół Was też będzie mnóstwo cioć i wujków dobrych rad, ale to Wy będziecie ojcami dla swoich dzieci. Przetwarzajcie i myślcie, a głupoty odrzucajcie. I nie wychodźcie z założenia, że ktoś wie lepiej jak być rodzicem tylko dlatego, że już nim jest a dla Was to w pewnym sensie wciąż abstrakcja.  Więcej zaufania do samego siebie i przede wszystkim życzę Wam mądrych żon, bo głupia kobieta nie doceni skarbu, który ma koło siebie – choćbyście nie wiem jak bardzo się starali.

Ciąża to sprawa indywidualna

Podobnie jak wszystko, ciąża jest sprawą indywidualną. Każda kobieta przeżywa ją inaczej, podobnie jak każdy mężczyzna przeżywa ciążę swojej żony inaczej. Najważniejsze żeby znaleźć jakiś wspólny grunt i umieć się w tym wzajemnie zrozumieć. Natura stworzyła nas wszystkich różnymi od siebie i nie ma co ulegać standaryzacji. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć Wam, że w mojej ciąży nie wystąpiła nawet połowa powszechnie wymienianych dolegliwości. Dlatego jakiekolwiek mówienie o ciążowych uciążliwościach albo analizowanie przypadków poszczególnych osób naprawdę nie ma sensu.

A kiedy stajecie przed jakimś dylematem i naprawdę nie wiecie, co zrobić, to najlepiej po prostu zwrócić się do Najlepszego Przyjaciela, o czym piszę w serii “Chodzę z Bogiem” i wtedy odpowiednie rozwiązanie na pewno przyjdzie.

Równowaga jest odpowiedzią na wszystko

Wspólnie z mężem staramy się promować minimalizm. Dla nas nie jest to trend, ale pewna filozofia życiowa. Mniej – znaczy więcej. Jakość ponad ilość. Tej zasady staramy się przestrzegać we wszystkim. Nie zawsze to, co na pierwszy rzut oka wydaje się wygodne, czy ułatwiające życie, rzeczywiście jest wartościowe. W świecie mnóstwo jest skrajnych stanowisk i poglądów, ale w tym wszystkim trzeba zachować swój własny rozum, bo to naprawdę szalony świat 😉

A jeżeli chcesz być na bieżąco…

To zapraszamy do śledzenia naszych poczynań blogowych na Facebooku, Instagramie oraz Twitterze. Specjalnie dla posiadaczy konta Google + również takie konto założyliśmy i tam też możecie nas śledzić. 😉

Perfekcyjna nie perfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.