Zachłysnęłam się grą: Carcassonne Star Wars

Tak. Zachwyciłam się grą, na dodatek nie swoją własną. Wczoraj odwiedziła nas przyjaciółka i przyniosła ze sobą Carcassonne w wersji Star Wars. Myślę, że mogłabym w nią grać do samego rana.

Nic nowego…

Seria gier Carcassonne nie jest niczym nowym i właściwie nie odkrywam Ameryki pisząc o niej. Kiedyś pracowałam w księgarni i pamiętam, że już wtedy widziałam na półkach te gry. Ich opis mnie jednak niczym nie zaintrygował. Nie wiem, może była to wina niezgrabnego tekstu, a może nie znalazłam takiej informacji, która przyciągnęłaby moją uwagę.

Gra planszowa bez gotowej planszy

Dokładnie tak. Plansza powstaje w trakcie gry. W czasie rozgrywki układa się ją z kart. Jest to o tyle świetna sprawa, że możliwości ułożenia kart jest właściwie nieskończenie wiele. I tym samym nigdy nie mamy do czynienia z tą samą grą, ponieważ plansza za każdym razem wygląda inaczej. W wersji Star Wars znalazły się także bitwy, podczas których gracze mogą walczyć o władzę na wybranych planetach.

Prosto i na temat

Zaletą tej gry jest również to, że jest bardzo prosta. Na początku sądziłam, że jest wręcz odwrotnie, ale w trakcie grania okazało się, że zasady nie są wcale takie skomplikowane. Szybko się w nią wkręciłam i chociaż nie wygrałam ani razu, bawiłam się świetnie.

Jestem też ciekawa innych wersji tej gry i jeżeli będę miała taką możliwość, na pewno chętnie zagram. Carcassonne Star Wars polecam nie tylko miłośnikom Gwiezdnych Wojen, ale przede wszystkim osobom, które nie lubią powtarzalności w grach, które lubią za każdym razem doświadczać czegoś nowego ;))

Perfekcyjna nieperfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.