Bóg

Chodzę z Bogiem, tam gdzie nie chcę

“Chodzę z Bogiem”. Nie jest to moje sformułowanie, ale ojca Adama Szustaka. To taki stan, w którym chcę się nieustannie znajdować. Czasami próby trwania w nim przypominają górską wspinaczkę po śliskim, stromym zboczu bez odpowiedniego obuwia… Nie jest to wcale łatwe, biorąc pod uwagę to, jak często trzeba rezygnować ze swoich egoizmów. A sprawia szczególną trudność osobom, które lubią mieć nad wszystkim kontrolę i nie chcą jej tracić.Na dłuższą metę takie życie “pod kontrolą” jest bardzo męczące, staje się samotne i oparte na powtarzaniu tego samego schematu. Nie umiem żyć “pod linijkę”, nigdy w życiu nie zapisałam żadnego zeszytu do końca i potrafię w połowie posiłku zakończyć jedzenie tylko dlatego, że nudzi mnie wyciąganie ości z ryby😀

Bóg jest Twoim najlepszym przyjacielem

Dla niektórych to może być szok. Ale tak właśnie jest. Kim jest najlepszy przyjaciel? To ktoś taki, kto zna Cię lepiej niż Ty sam. Kto zawsze udzieli Ci dobrej rady, ale niekoniecznie takiej jaką chciałbyś usłyszeć. To ktoś taki, kto czasami włoży Ci Twój własny palec w oko, tylko po to, aby zwrócić Twoją uwagę. Możesz Go posłuchać lub nie, bo On, jako najlepszy przyjaciel nie próbuje Tobą manipulować. Jeśli jedną z Twoich głównych cech jest upór, najpewniej nie zdecydujesz się od razu na “chodzenie z Bogiem”. Może się jednak okazać, że w tych wszystkich drogach, zawiłych i krętych On przez cały czas Ci towarzyszył, szedł ramię w ramię i czekał na Twój znak, a czasami podstawiał Ci nogę tylko po to, żebyś nie upadł niżej, niż to konieczne.😀

Pójdziesz tam, gdzie nie chcesz, ALE przynajmniej z dobrą obstawą

Moje pogłębianie wiary rozpoczęło się od obejrzenia nagrania z konferencji ojca Szustaka, na której analizował biblijną opowieść o Gedeonie. Wtedy właśnie zrozumiałam, że ten szaleniec boży z kilkoma ludźmi i garnkami, to ja. Dlaczego? Bo ciągle chodzę tam, gdzie nie chcę. Ciągle robię to, czego nie chcę i nieustannie spotykam ludzi, których wcale nie chcę spotykać. Warto wspomnieć, że link do nagrania ze wspomnianej konferencji otrzymałam od koleżanki, której wcale nie lubiłam (w tymi miejscu szczerze pozdrawiam😉). Czasami mam wrażenie, że Bóg w ten sposób zwalcza mój pesymizm. Lubię czarny humor i tym humorem Bóg do mnie trafia, zwłaszcza wtedy, gdy próbuję się z Nim spierać o to, kto ma rację.

Wiele razy doświadczyłam tego, że Bóg jest w stanie w jednej chwili zmienić bieg wydarzeń. Otworzyć drzwi, które wydawały się zamknięte i wyprowadzić z najczarniejszej dziury. Ale jak długo pozostajesz “Zosią Samosią”, tak długo nic się nie wydarzy. Bóg nie wtargnie do Twojego życia, jeżeli Go nie zaprosisz. Będzie przychodził i pukał, ale nie przekroczy progu drzwi dopóki nie krzykniesz “Proszę!”. W przeciwieństwie do nas, On ma naprawdę dobre maniery.

Bardzo długo możesz czuć się jak idiota, mając tylko garstkę ludzi z garnkami i armię wroga przeciw sobie. Ale to od Ciebie zależy, czy będziesz się tak czuł, czy nie. Jest takie powiedzenie “Bóg nie zsyła na nas więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć”, do tego należałoby dodać jeszcze “pójdziesz z tym, co masz” i “pójdziesz tam, gdzie nie chcesz”. Jeżeli zaufasz, że Bóg dał Ci wszystko, czego potrzebujesz, że gdziekolwiek pójdziesz On pójdzie tam z Tobą, to nie będziesz czuł się jak idiota z garnkami, ale jak rycerz w lśniącej zbroi. Choćbyś miał na sobie tylko zbroję z kartonu i tekturowy mieczyk.

To proste jak drut

Wcale nie. To jak codzienne rozwiązywanie supłów na bardzo poplątanym drucie. Z równoczesną świadomością, że jutro prawdopodobnie znów pojawi się w tym samym miejscu supeł, który ponownie trzeba będzie rozwiązać. Ale na tym polega życie, uciekanie od tego nie ma żadnego sensu. Ty po prostu chcesz mieć święty spokój i ja to rozumiem, jak każdy, miewam duszę leniwca. Ale na święty spokój trzeba sobie zapracować, a praca najlepiej przebiega w dobrym towarzystwie. Nie idź do niej sam, skoro Bóg chce iść tam z Tobą. Zaufaj i pozwól Mu na to.

Już Niedługo…

Na stronie pojawią się kolejne teksty z wierzącego cyklu. A tymczasem zapraszam Cię do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz Instagramie. Poczytaj również posty mojego Męża, który na bazie codziennych doświadczeń spisuje Instrukcję obsługi kobiety😀.

Czytaj pozostałe wpisy z serii

 

Perfekcyjna nie perfekcjonistka przyglądająca się światu z pozycji niezupełnie bezstronnego obserwatora. Nierzadko z zacięciem satyrycznym. Miłośniczka prostoty i poszukiwaczka piękna w (nie)zwykłej codzienności.